Test kurtki do biegania Nike Shieldrunner Jacket

Trenujesz jesienią i kapryśna pogoda daje Ci się we znaki? Kamil przetestował kurtkę biegową Nike Shieldrunner Jacket. Czy ubranie radzi sobie w trudnych warunkach?

WINTER IS COMMING

To motto z jednej z powieści fantasy mrozi krew w żyłach. Nie tylko bohaterowie Pieśni lodu i ognia obawiają się nadchodzącej zimy, ale również biegacze, dla których bieganie w śniegu, chłodnym wietrze i przy niskiej temperaturze jest nie lada wyzwaniem. Na szczęście odzież biegowa posiada coraz lepsze parametry, dzięki którym niekorzystne warunki atmosferyczne nie będą mieć większego znaczenia.

Jednym z tego typu produktów jest Kurtka do biegania Nike Shieldrunner Jacket, którą miałem okazję przetestować. Kurtka ta dzięki zastosowanej technologii Shield (ang. tarcza), jest w stanie poradzić sobie z naprawdę niedogodną sytuacją pogodową. Shield jest bowiem membraną, która nie przepuszcza wiatru i wody, jednocześnie zapewniając wysoką oddychalność. Kurtka jest tak skonstruowana, żeby zminimalizować skutki nieprzyjemnej pogody, a zmaksymalizować komfort biegacza, o czym przekonałem się w czasie testowania.


WICHURY, ULEWY I BURZE

Kurtka jest świetnie skrojona, nigdzie nie odstaje, dobrze przylega, ale też nie krępuje ruchów. Wydłużony tył niweluje podwiewanie i osłania nerki. Rękawy posiadają specjale przedłużenie i można z nich stworzyć jednopalczaste rękawiczki – dla mnie rewelacyjny patent, ponieważ przy chłodnym wietrze pęka mi skóra na dłoniach. Kurtka biegowa Nike Shieldrunner Jacket posiada

również podwójny zamek, który można rozpiąć lub zapiąć zarówno od dołu jak i z góry. Bardzo przydatne rozwiązanie, można poprawić koszulkę bez potrzebny odsłaniania gardła.

Kolejnym elementem, który mnie zachwycił jest kaptur. Bieganie w kapturze zawsze było dla mnie problematyczne, ale Nike stworzył kaptur idealny – nie zsuwa się do tyłu, ale też nie opada na oczy. Również gdy jest ściągnięty z głowy, to nie „podskakuje” na karku. Shieldrunner posiada także dwie spore kieszenie na wysokości brzucha, które z łatwością zmieściły telefon, klucze i monety. Warto również wspomnieć o elementach odblaskowych. Jest ich pięć i są tak rozmieszczone, aby po zmroku biegacz był widoczny z każdej strony.

To są duże zalety tej kurtki, jednak największymi są wiatroszczelność i wodoodporność. Nie mogłem sobie wymarzyć lepszych warunków testowych, niż te które obecnie panują w Polsce tzn. porywisty wiatr i zacinający deszcz. Przez Shielda nie przedostała się ani kropla, wszystkie zatrzymywały się na powierzchni kurtki, tworząc nieregularny rządek przypominający poranną rosę. Shield nie przepuścił również wiatru, mimo że chwilami wiało prawie 100 km/h.

Kurtka pomimo wyżej wymienionych właściwości zachowała również wysoki stopień oddychalności. Na wysokości łopatek znajduje się bowiem panel wentylacyjny, a pod pachami umieszczono zamki, które można rozpiąć, gdy zrobi się za ciepło. Ostatnią istotną zaletą, która po prostu powaliła mnie na kolana, jest waga. Pomimo zastosowania solidnej membrany, obszernego kaptura, długich rękawów i podwójnego zamka Shieldrunner waży zaledwie 270 gramów. Dla mnie to mistrzostwo świata wśród kurtek biegowych.

TARCZA, CZY ZBROJA?

Kurtka do biegania Nike Shieldrunner Jacket przywodzi na mi myśl nie tarczę, ale zbroję. Tarcza chroni jedynie z przodu, a tymczasem testowany produkt zapewnia osłonę również pleców, ramion i głowy. W kurtce tej można poczuć się naprawdę bezpiecznie przy niesprzyjających warunkach pogodowych.

W walce z deszczem, wiatrem i chłodem to biegacz i Shieldrunner wygrywają, a nie kapryśna aura.

Kurtka Shieldrunner to świetny produkt, dzięki któremu bieganie w zimne i wietrzne dni nie będzie wyzwaniem, lecz przyjemnością.

Test przeprowadził Kamil, doradca runnersclub.pl ze sklepu w Warszawie.

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką dotyczącą cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.
Zamknij
pixel