Recenzja Zegarka Polar Vantage V

2019-07-23
Recenzja Zegarka Polar Vantage VPolar Vantage V


Dawno temu, po długim czasie użytkowania technologii Nike plus (co trochę
imitowało bieganie z GPS) postanowiłem zakupić prawdziwy zegarek biegowy.
Uznałem, że najlepszy stosunek ceny do tego co otrzymujemy oferuję Polar i tak w
ten sposób w moje ręce trafił model M400. Kultowy poprzednik modelu M430, który
do tej pory możemy spotkać u wielu biegaczy. Od tamtego czasu, zostałem wierny
firmie Polar. Potem przyszedł czas na V800, a teraz w moje ręce trafiło pierworodne
dziecko serii Vantage. Tuptamy i pływamy wspólnie już od czterech miesięcy, więc
zdążyliśmy się już dobrze poznać.

Nie potrzebowałem zmiany zegarka. Byłem bardzo zadowolony z modelu
V800. Choćbym bardzo chciał, nie mogłem mu nic zarzucić. Eksploatowałem go
długo i ile nie mogłem go wykończyć. "Niestety" był nie do zajechania :) Decyzja o
zakupie Polara VV była tylko i wyłącznie kaprysem, któremu uległem. Początkowo
byłem pełen obaw. Bacznie obserwowałem na facebooku dwie grupy użytkowników
obydwu zegarków. Opinie były bardzo różne, wydawało mi się, że przeważały
negatywne. Mimo wszystko, postanowiłem przekonać się o tym na własnej skórze.

Dla mnie osobiście dużą zaletą jest design. VV wygląda według mnie
najkorzystniej ze wszystkich modeli i nawet zakładając go do mniej sportowego
outfitu, nie zrzuca się w oczy. Stwierdziłem, że podoba mi się tak bardzo, że mogę
wybaczyć mu pewnie niedociągnięcia. Jest też o wiele lżejszy, waży zaledwie 66
gram.



No dobra, ale nie kupiłem zegarka do chodzenia, tylko do biegania, więc czas
go wypróbować "w boju". Równolegle do mnie ten sam model kupiła Karolina z
naszej załogi, więc na bieżąco mogliśmy wymieniać swoje spostrzeżenia.
Zauważyłem, że mieliśmy zupełnie inne odczucia. Ja bardzo mocno porównywałem
Vantage V z V800. Karolina przesiadła się z Toma Toma i miała inne spojrzenie.
Kiedy mówiłem, że czegoś mi brakuje, ona na to nie zwracała uwagi.
Przechodząc do konkretów. Co na plus:

1. Bateria. Jest solidna i nie wymaga częstego ładowania. Katalog podaje 40
godzin pracy przy maksymalnym obciążeniu zegarka, tj jest GPS + pomiar tętna
z nadgarstka. W praktyce tak ekstremalnie nie miałem jeszcze okazji go
wykorzystać, natomiast średnio ładuje zegarek raz w tygodniu przy 5-6
treningach w tygodniu o łącznej długości 6 godzin.

2. Obciążenie Cardio. Nowy wskaźnik od Polara, który pomaga nam trenować
efektywnie. Oczywiście jak większość wskaźników jest tylko algorytmem i nie
można się tylko i wyłącznie na nim opierać, jednak dla mnie jest on bardzo
pomocny. Warto jednak zaznaczyć, że musi on być analizowany w kontekście
tygodniowym i miesięcznym, a nie dzień do dnia.

3. Minutnik. Teoretycznie mało przydatna rzecz, jednak znalazłem pole do
wykorzystania. Przykładowo wchodzimy na pływalnie i ustawiamy sobie
minutnik na 60 minut do wyjścia. Idziemy do szatni, przebieramy się i przed
wejściem do wody włączamy tryb "pływanie". W trakcie treningu mamy cały
czas podgląd na minutnik i widzimy ile nam zostało czasu do wyjścia.
Wcześniej tego nie było.

4. Lepsza rozpoznawalność stylów pływackich. Obserwując fora, doszedłem do
wniosku, że przy trochę gorszej technice pływania, polar miał problemy z
rozpoznaniem stylu. Tutaj zostało to wyeliminowane.

5. Pomiar tętna. Jest mnóstwo opinii, że taki pomiar jest dużo mniej dokładny, niż
ten z pasa, jednak ja nie zaobserwowałem znaczących różnic.

6. Szkło Gorilla Glass. Jest wyjątkowo odporne i po 4 miesiącach użytkowania
nie ma żadnej ryski.

7. Zachowane 5 przycisków funkcyjnych. Osobiście nie przepadam za
dotykowymi ekranami. Często zawodzą, kiedy pada deszcz, albo palce są
spocone. Przyciski są natomiast niezawodne i duży plus dla Polara, że je
zostawił.

8. Automatyczna synchronizacja. Nie musimy już jej robić ręcznie, zegarek sam
łączy się z telefonem i przesyła dane o treningu i dziennej aktywności.
9. Jakoś snu- podgląd w zegarku. Wcześniej było to możliwe jedynie w aplikacji
Polar Flow.



Będąc obiektywnym, trzeba jednak wymienić minusy tego modelu, lub aspekty
których brakuje po przyzwyczajeniu do wcześniejszych zegarków Polara.

1. Brak stanu regeneracji. Wcześniej w V800 w zegarku mogliśmy podejrzeć stan
regeneracji po treningu, czy jesteśmy w stanie równowagi, niedotrenowaniu,na
zmęczeniu, lub dużym zmęczeniu. Oczywiście teraz mamy wskaźnik
obciążenia treningu, jednak ja wolałbym mieć podgląd na obydwa parametry.
W tym miejscu mała wskazówka, jeżeli już wcześniej byłeś użytkownikiem
innego Polara, nie kasuj swojego zegarka w polar flow, wtedy zachowasz
podgląd na wszystkie wskaźniki.

2. Brak 3 trybów GPS. We wcześniejszym zegarku mieliśmy wybór co do
dokładności taktowania sygnału GPS. W razie potrzeby mogliśmy w ten
sposób zaoszczędzić pracę baterii. Tu niestety nie mamy już takiego wyboru.

3. Brak tempa startowego. Świetna opcja z V800, której tu chyba najbardziej
brakuje. Mogliśmy przed zawodami ustawić sobie w jakim czasie chcemy
pokonać dystans. Zegarek informował nas jakie musimy utrzymać tempo do
końca biegu, jakie mamy obecnie, ile sekund mamy zapasu i ile teraz brakuje.

4. Brak kalendarza. Możemy jedynie podejrzeć wszystkie ostatnie treningi,
natomiast nie zobaczymy tych zaplanowanych do przodu.

Jest jeszcze parę brakujących funkcji jak stałe podświetlenie podczas treningu,
podgląd okrążenia każdego km, powiadomienie o bezczynności. itp. Celowo się o
nich nie rozpisywałem, ponieważ Polar zapowiedział, że zostanie to dostarczone z
październikową aktualizacją.

Podsumowując, zegarek Polar V800 był świetnym modelem. W serii Vantage
może jeszcze co nieco brakuje, jednak VV to nadal bardzo dobry zegarek i wnosi
parę nowych rzeczy. Jestem bardzo zadowolony z zakupu i z czystym sumieniem
mogę zarekomendować ten produkt

Pokaż więcej wpisów z Lipiec 2019
Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką dotyczącą cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.
Zamknij
pixel